zaglebie-lubin.net


Internetowe Forum Kibiców Zagłębia Lubin - to już 10 lat z Wami!
Teraz jest 2017 wrz Cz 21, 11:20

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Jarosław Jach
PostNapisane: 2014 maja Pt 30, 13:28 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2008 lip Pt 25, 19:47
Posty: 955
Lokalizacja: Lubin
Obrazek
Imię Jarosław
Nazwisko Jach
Kraj Polska
Data urodzenia 17 lutego 1994
Miejsce urodzenia Bielawa
Wzrost / waga 189 cm / 78 kg
Obecny klub Zagłębie Lubin
Pozycja obrońca



http://www.zaglebie.com/news/2014-05-30/jarosław-jach-zapamiętam-debiut-w-ekstraklasie

Cytuj:
W meczu 36. kolejki Jarosław Jach zadebiutował na poziomie ekstraklasy. Młody obrońca o pierwszym meczu w barwach KGHM Zagłębia Lubin oraz pierwszych treningach z zespołem prowadzonym przez Piotra Stokowca.


W sobotę Zagłębie grało z Podbeskidziem, w drugiej połowie trener Stokowiec wyznaczył Cię do wejścia na boisko. Jak się wówczas czułeś?
Jarosław Jach: - Na pewno pojawiły się wielkie emocje. Wiem, że zapamiętam swój debiut na całe życie. Byłem bardzo szczęśliwy, że dostałem swoją szansę.

Pojawił się stres, przecież nie zagrałeś na swojej nominalnej pozycji – środku obrony, tylko na lewej stronie defensywy?
- Faktycznie nie grałem na swojej nominalnej pozycji, miałem inne zadania niż na środku obrony. Mogło być oczywiście lepiej, ale z drugiej strony nie było też najgorzej. Może nie był to wymarzony debiut, to były dopiero moje pierwsze kroki na poziomie ekstraklasy.

Ale trener Stokowiec zadbał o to, by przygotować Ciebie i Jarka Kubickiego od strony mentalnej do tego debiutu.
- Tak, trener bardzo fajnie nas potraktował. Spędził z nami trochę czasu, lepiej się poznaliśmy, szkoleniowiec określił swoje wymagania. Dostaliśmy pożyteczne wskazówki. Mentalnie byliśmy gotowi do gry.

Spodziewałeś się, że jeszcze w tym sezonie zadebiutujesz w pierwszej drużynie.
- Kilka tygodni temu nie przyszłoby mi nawet do głowy, że trener Stokowiec da mi szansę na treningi ze swoją drużyną. Ekstraklasę w Lubinie oglądałem z trybun, więc debiut wydała się bardzo odległą perspektywą.

Wcześniej kilka razy trenowałeś z pierwszą drużyną.
- Kilka razy miałem okazję potrenować z pierwszym zespołem, już wtedy, kiedy drużynę prowadził Adam Buczek, a później u trenera Oresta Lenczyka. Nie udało mi się jednak zostać na dłużej.

Na boisku w Bielsku w barwach Zagłębia grało dwóch byłych zawodników partnerskiej Lechii Dzierżoniów. Były klub również Wam kibicuje.
- Znajomi z byłego klubu nam gratulowali, z Krzyśkiem Piątkiem jesteśmy wdzięczni tym ludziom, bo to również ich zasługa, że udało się nam awansować do pierwszej drużyny Zagłębia. Miło, że o nas pamiętają.

Trener Stokowiec mówił, że jeszcze na stałe nie wywalczyliście miejsca w pierwszej drużynie.
- Dokładnie, udowadniamy swoją wartość na takim „okresie próbnym”. Każdy z nas widzi szansę dla siebie i walczy o pozostanie w pierwszej drużynie.

Na okresie próbnym jesteście w drużynie na specjalnych zasadach? Możecie popełniać więcej błędów?
- Nie ma mowy o taryfie ulgowej dla nas, trenujemy na tych samych zasadach, co starsi koledzy. Każdy musi pokazać, że zasługuje na grę w pierwszej drużynie.

A jak drużyna przyjęła młodzież?
- Wszyscy są do nas pozytywnie nastawieni.

Jarek Jach powalczy o miejsce w środku obrony?
- Trener Stokowiec powiedział, że mam na razie walczyć o miejsce na lewej stronie obrony. Później zobaczymy, ale myślę, że będę walczył o miejsce w środku obrony.

To co możesz dać Zagłębiu w pierwszej lidze?
- Jestem zawodnikiem lewonożnym, a tacy zawsze są w cenie (śmiech). Nieźle gram głową. Muszę oczywiście poprawić się w niektórych elementach. Jestem młody i miewam problemy z koncentracją na boisku, ale ciągle nad tym pracuję. W rezerwach mieliśmy specjalne treningi, by poprawić te mankamenty w naszej grze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarosław Jach
PostNapisane: 2015 wrz Pt 11, 16:09 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2008 lip Pt 25, 19:47
Posty: 955
Lokalizacja: Lubin
Cytuj:
:arrow: Miał iść do Dolcanu, a pokazuje się w ekstraklasie

Jarosław Jach latem prosił władze Zagłębia o zgodę na przenosiny do I ligi, a dziś jest piłkarzem, który zaczyna zagrażać parze stoperów Guldan - Dąbrowski. A przecież jeszcze niedawno wydawało się, że ci dwaj są nie do ruszenia!


Jach ostatnie dni przed meczem z Legią spędził na zgrupowaniu młodzieżówki. Jeszcze we wtorek grał 90 minut ze Szwecją (0:0). Trener Piotr Stokowiec w piątkowym meczu pewnie nie będzie szafował jego siłami jeśli to nie będzie konieczne. Już jednak wiadomo: to wartościowy zawodnik.

- Przed startem obecnego sezonu chciał go wypożyczyć Dolcan Ząbki, ale uznaliśmy, że będzie nam potrzebny. Nie pomyliliśmy się. Podczas kilkutygodniowej nieobecności Maćka Dąbrowskiego, który leczył kontuzję, Jach pokazał, że warto na niego stawiać - mówi dyrektor lubinian Piotr Burlikowski.

Lubinianie pozyskali 21-letniego obecnie gracza z Lechii Dzierżoniów jeszcze jako juniora. Co ciekawe, Jach nie musiał być piłkarzem. Z racji wzrostu (obecnie 189 cm) z dużym powodzeniem uprawiał siatkówkę. Grał jako środkowy. Zgarniał nagrody dla najlepszego zawodnika na turniejach młodzieżowych.

- Docierałem do finałów wojewódzkich, ale porzuciłem ten sport bo w moich rodzinnych stronach nie było klubu siatkarskiego z warunkami do dalszego rozwoju. Ale równie dobrze mogłem być… pływakiem. W tej dyscyplinie byłem nawet mistrzem Dolnego Śląska - mówi Jach, który dzięki takiej wszechstronności wyrobił sobie dobrą jak na zawodnika o takim wzroście koordynację.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jarosław Jach
PostNapisane: 2017 mar Śr 15, 08:02 
Offline

Dołączył(a): 2009 sie Pn 24, 20:11
Posty: 1318
Lokalizacja: miedziowo :)))
http://www.gazetawroclawska.pl/sport/pilka-nozna/zaglebie-lubin/a/jaroslaw-jach-moglem-plywac-w-rio-ale-wole-byc-jak-pazdan-wywiad,11877701/

Mogłem pływać w Rio, ale wolę być jak Pazdan.

WYWIADówka Staszewskiego. Jarosław Jach - niedoszły olimpijczyk, wzorowy uczeń i filar reprezentacji Polski U-21.

Ma Pan mocne nerwy?
Różnie z tym bywa. W życiu prywatnym jestem spokojnym człowiekiem, ale rywalizacja budzi we mnie ogień. Potrafię eksplodować jak wulkan.

Jak więc zareagował Pan na diagnozę, którą usłyszał Pan po meczu z Arką Gdynia?
O dziwo bardzo łagodnie.

Pierwsze doniesienia mówiły, że staw skokowy skręcił Pan tak mocno, iż w tym sezonie już Pan nie zagra. A to oznaczałoby, że ominie Pana młodzieżowe Euro U-21.
Fakt, trochę się przestraszyłem. Szczególnie, że kilka dni po urazie nie było żadnej poprawy. Zacząłem czuć frustrację. Poza tym operacja zazwyczaj wiąże się z dłuższą przerwą… Moje pierwsze pytanie dotyczyło więc okresu rekonwalescencji. Ale to jakieś dwa miesiące. Szybko więc sobie to przeliczyłem i kamień spadł mi z serca. Szczerze? Myśl o mistrzostwach Europy utrzymuje mnie przy życiu, dodaje energii. Na szczęście mój organizm regeneruje się szybko, więc zdążę wrócić. O formę piłkarską się nie boję.

Po zabiegu, który przeprowadził lekarz seniorskiej reprezentacji Polski Jacek Jaroszewski, odwiedził Pana selekcjoner Marcin Dorna. Co mówił? Bo w jego układance jest Pan kluczowym ogniwem. Od dwóch lat w młodzieżówce grał Pan we wszystkich meczach.
Trener Dorna jest przygotowany na moją ewentualną absencję. Powiedział, że w razie czego da się rozwiązać ten problem, bo poza mną są Paweł Dawidowicz, Janek Bednarek i kilku innych. Ale selekcjoner na mnie czeka. Wypracowałem w kadrze taką pozycję, że muszę być brany pod uwagę. Ale najpierw trzeba wrócić do pełnego zdrowia.

Na ile procent wróci Pan przed czerwcowym turniejem? Trudno powiedzieć tyle albo tyle. Ja wierzę, że na 100 proc. Jeśli będzie trzeba przyłożyć się mocniej, niż zazwyczaj, to zamieszkam w klubowym budynku i stanę na głowie.

I po co Panu te stresy? A mama mówiła: zostań pływakiem!
Oj mówiła, mówiła… Ale nie żałuję, że wyszedłem z basenu. Pływałem długo, z osiem lat. Moimi stylami były klasyczny i dowolny, rywalizowałem na dystansach sprinterskich, tak do 200 metrów.

Odnosił Pan sukcesy? Tak, szczególnie w klasyku. Mistrzostwa Dolnego Śląska regularnie padały moim łupem. W mistrzostwach Polski byłem dziewiąty.

Czemu rzucił Pan pływanie? Bo mnie nudziło, nie miałem z tego frajdy. Byłem osobą dość energiczną, nie umiałem usiedzieć w miejscu. A pływak pływa od ściany do ściany. Szału nie ma. W całym tym cyklu towarzyszył mi futbol. I często zdarzało się tak, że w trakcie treningu pływackiego myślałem o treningu piłkarskim, który był tego samego dnia. To mnie zajmowało. Gdyby trener Andrzej Wojtal o tym wiedział, pewnie by się wściekł.

Podobno wściekła się mama. W Pana domu pojawił się klasyczny konflikt rodziców-sportowców? Tata Andrzej, w przeszłości zawodnik A-klasowej Pogoni Pieszyce, widział Pana na murawie, mama Lucyna - w wodzie.
Tata właściwie nie wtrącał się w te sprawy, akceptował moje wybory. Mama była zakochana w pływaniu. Chciała, abym robił to zawodowo. Kiedy postawiłem na futbol, obraziła się. Doszło do tego, iż stwierdziła, że skoro wolę piłkę, to ona nie będzie woziła mnie na treningi.

Woził tata? Nie, sam dojeżdżałem autobusem, albo rowerem. Presja ze strony mamy była tak duża, że po roku wróciłem na basen. Ale po kolejnych trzech miesiącach wiedziałem, że to na pewno nie to. Wyrzuty były jednak spore.

Dalej są? Mama przestała je mieć, gdy poszedłem do Zagłębia Lubin. Dziś mi kibicuje, chodzi nawet na mecze, chociaż te pływanie wciąż w niej siedzi.

Ile przesady jest w stwierdzeniu, że przeszły Panu koło nosa igrzyska olimpijskie? Chyba nie tak dużo. Mój serdeczny kolega z Dzierżoniowa, Paweł Juraszek, był niedawno na IO w Rio. A w wieku młodzieżowym nie dawał mi rady, zawsze z nim wygrywałem. Kto wie, czy gdybym wytrwał do końca, dokładając do tego ciężką pracę, też nie pojechałbym do Rio? Dziś mogę tylko kibicować Pawłowi, ale od razu zaznaczę: niczego nie żałuję!

Trudniej zakwalifikować się pływakowi na igrzyska, czy piłkarzowi wejść na poziom Ekstraklasy?
Być na poziomie, na jakim pływałem, i startować w mistrzostwach Polski, nie jest wcale tak trudno. Podobnie z debiutem w Ekstraklasie, takim a’la meteor. Trochę szczęścia i uda się. Ale igrzyska to już top, zawody ludzi wybitnych. Awans na IO mogę porównać z utrzymywaniem się w lidze na dobrym poziomie przez kilka lat.

Został Pan profesjonalnym piłkarzem przez przypadek? W sumie to… tak. W piłce trzeba mieć szczęście i ja je miałem. W 2012 roku Zagłębie Lubin nie brało mnie pod uwagę przy ustalaniu kadry na obóz w Jarocinie. Ale kilku chłopaków złapało kontuzje, kilku się rozchorowało. W tym dwóch środkowych obrońców. W klubie pracował Jacek Kubasiewicz, z którym znaliśmy się z Lechii Dzierżoniów. I mnie polecił. Pamiętam, jak dziś. Zadzwonił wieczorem. Ja byłem na „tak”, ale na wyjazd musieli zgodzić się rodzice. A to nie było oczywiste, bo za chwilę miałem pisać maturę. Ale do Jarocina pojechałem. Do pociągu do Poznania wsiadłem o 2 w nocy.

A co z maturą? Zdałem bez problemów. Uczyłem się w II LO im. Jana Pawła II. Nigdy nie miałem kłopotów z nauką. W gimnazjum byłem wyróżniającym się uczniem, co roku miałem na świadectwie czerwony pasek. W liceum też nie schodziłem ze średnią poniżej 4,5. Jestem umysłem ścisłym, kochałem matematykę, fizykę. Te przedmioty pisałem na maturze, rozszerzone oczywiście. Dorzuciłem geografię, w sumie dla jaj, wszyscy mówili, że można ją zdać z marszu.

I jak poszło? Wszystko miałem na poziomie 70 proc. A podstawową matmę na 90! Najgorzej poszło mi z tej geografii. Miałem 30 proc, minimalne minimum. Uff…

Chciał Pan iść na studia?
Planowałem naukę na Politechnice Wrocławskiej. Ale, że sama nauka średnio mnie interesowała, to pewnie wybrałbym kierunek na którym miałbym najwięcej kolegów.

Słyszałem, że ostatnio pochłonęły Pana książki.
Nigdy za nimi nie przepadałem, ale kilka miesięcy temu wpadła mi w ręce biografia Radka Kałużnego, faceta z Zagłębia. Przeczytałem i strasznie się wkręciłem. Odkryłem, że lektury mogą być lepsze, niż filmy. Na razie jestem na etapie piłkarskich biografii, zacząłem czytać o Sir Alexie Fergusonie.

Jak dużo zabrakło, aby zimą trafił Pan do FC Rostów? Nie wiem, czy Zagłębie było z Rosjanami po słowie, ale ja się nimi nie dogadałem. Poszło o warunki kontraktu. Byłem w kontakcie z dyrektorem sportowym klubu, a także z jednym z ich sponsorów. Miałem świadomość, że chce mnie także trener. Myślę, że gdybym przystał na ich propozycję, to kluby również doszłyby do porozumienia. Ale postawiłem weto.

I odrzucił Pan ofertę.
A Rostów niedawno zremisował w Lidze Europy z Manchesterem United, któremu kibicuje Pan od dziecka. I jak tu nie powiedzieć, że los nie bywa złośliwy? Wiadomo, że od razu przyszły myśli, że może zrobiłem źle, że może warto było tam iść, nawet po to, żeby zagrać z MU? Na pewno obejrzę mecz rewanżowy Rostowa. Ale nie z murawy, tylko z mojego łóżka. Cóż, takie życie. W styczniu po prostu miałem założenie, że jeśli wyjadę, to latem i na Zachód.

Ile prawdy było w doniesieniach o propozycjach z Montpellier, Lille, Betisu Sewilla, HSV czy Borussii Mönchengladbach
Pytałem o to ludzi z Lubina i wszystkie te „oferty” były tylko zapytaniami. Nie pojawiły się propozycje dla klubu, nie było warunków kontraktu dla mnie. Ktoś po prostu zapytał o cenę. A samo zainteresowanie to trochę za mało. Poważny sygnał był tylko z Rostowa.

Nie zakręciło się Panu w głowie od nazw tych klubów?
Miło się tego słuchało, bo to poważne, europejskie marki. Ostatnio zyskałem sporo pewności siebie. Te informacje o zainteresowaniach okazały się pozytywnymi bodźcami. Nie uważam, że jestem już wielkim panem piłkarzem, dalej ciężko pracuję. W ostatnich miesiącach zrobiłem bardzo duży postęp, szczególnie jeśli chodzi o siłę. Zostałem stałym bywalcem siłowni, ćwiczyłem jak oszalały. Mam też dietę, trenera od przygotowania motorycznego. Chyba można powiedzieć, że jestem mega profi.

I chce Pan wyjechać latem? Jeśli będzie możliwość to chcę spróbować. Wierzę, że dam tam sobie radę. Zadziora jestem, nie poddaję się.

A później przypuści Pan szturm na pierwszą reprezentację Polski?
Na razie pewniakami do gry są Kamil Glik i Michał Pazdan. O ile Kamila - jednego z najlepszych obrońców w Europie - nigdy na żywo nie wiedziałem, bo występuje we Francji, o tyle z Michałem rywalizuję często w Ekstraklasie. Gra na poziomie, który mogę osiągnąć. Nie wiem, czy mi się to uda, ale potencjał mam. Pazdanowi też zdarzają się słabsze mecze, a więc jest człowiekiem. Trochę mi do niego brakuje, ale zbliżam się. I nie zamierzam się zatrzymać.

_________________
radix99
mecze Zagłębia


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Jarosław Jach
PostNapisane: 2017 maja Śr 17, 15:20 
Offline

Dołączył(a): 2009 sie Pn 24, 20:11
Posty: 1318
Lokalizacja: miedziowo :)))
http://www.gazetawroclawska.pl/sport/a/jaroslaw-jach-podpisal-nowa-umowe-z-zaglebiem-lubin,12085380/

Jarosław Jach podpisał nową umowę z Zagłębiem Lubin.

Środkowy obrońca KGHM Zagłębia Lubin i młodzieżowej reprezentacji Polski Jarosław Jach związał się z "Miedziowymi" nową umową. Co ciekawe zmianie nie uległa długość kontraktu, który obowiązuje do czerwca 2019 roku.

Co się zatem zmieniło? Jak zdradził nam prezes klubu Robert Sadowski, z umowy pochodzącego z Bielawy stopera zniknęła klauza odstępnego. Sam zawodnik zapewne dostał także solidną podwyżkę. O zainteresowaniu Jachem ze strony klubów hiszpańskich, francuskich, rosyjskich czy niemieckich mówiło się już od dłuższego czasu. Ostatnio plotki ucichły, bo po pierwsze skończyło się okienko transferowe, a po drugie filar reprezentacji prowadzonej przez Marcina Dornę zmaga się z kontuzją i nie gra. Lubinianie nową umową zabezpieczyli swoje interesy, gdyż nie zamierzają pozbywać się tak perspektywicznego zawodnika za mniej niż kilka milionów euro. Wieść gminna niesie, że w dotychczasowej umowie, która została przedłuża automatycznie w myśl znajdujących się w niej zapisów, widniała bardzo niska klauzula, wynosząca zaledwie kilkaset tysięcy złotych. Nie są to potwierdzone informacje, lecz decyzja o zmienieniu warunków kontraktu wydatnie je uwiarygadnia. Jach obecnie jest na najlepszej drodze, by wrócić do gry jeszcze w tym sezonie. To dla niego ważne, ponieważ już w czerwcu rozpoczynają się w naszym kraju mistrzostwa Europy drużyn do lat 21. - Jarek wrócił do zajęć z zespołem w poniedziałek. Oczywiście nie na pełnych obrotach, ale stopniowo wprowadzamy go w trening. Młody organizm szybko się regeneruje, widać progres. Chcemy pomóc trenerowi reprezentacji U-21 przed zbliżającym się turniejem - zadeklarował szkoleniowiec Zagłębia Piotr Stokowiec.

_________________
radix99
mecze Zagłębia


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

W ramach naszej strony wykorzystujemy “ciasteczka” (cookies) w celu zbierania anonimowych statystyk odwiedzających (przy pomocy AdSense) oraz obsługi sesji dla zalogowanych użytkowników i świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dla plików cookies w swojej przeglądarce.